Serialowe polecajki idealne do nauki języków- hiszpański

Serialowe polecajki idealne do nauki języków- hiszpański

Serialowe polecajki idealne do nauki języków- hiszpański

Nauka języka ma być przyjemnością! 

Wystarczy chwilę pogłówkować nad tym, jak ubarwić nasze językowe podboje tak, aby się nam chciało.

Dziś podaję Wam pakiet naprawdę przystępnych opcji na miły domowy wieczór. Do tego, w bonusie, angażujące zabawy, które pomogą wyciągnąć z tego czasu maksimum korzyści. 

 

Kocham seriale! Jeśli jesteś ze mną już jakiś czas to na pewno o tym wiesz 🙂 

Tak wiem, że to pożeracze czasu i na dodatek uzależniają, ale jak to się mówi “na coś trzeba umrzeć”. Żeby momenty spędzone przed Netflixem nie były czasu stratą, staram się wykorzystywać je jako element nauki. To działa! Nie tylko osłuchujesz się z językiem, ale także możesz poczuć klimat danego kraju, ekspresję lokalsów oraz bardzo różne klimaty tego samego języka. Z tego względu sugeruję raczej seriale w oryginale, niż te z dubbingiem, ale od biedy i dubbing jest treningiem.

Dziś pokazuję Ci moją złotą piątkę, jeśli chodzi o produkcje hiszpańskojęzyczne. Ważne: przy wyborze nie kierowałam się tak bardzo tym, czy sam serial mi się podobał, ale głównie tym, czy jest on przystępny do tego, aby oglądając trochę przy nim “potrenować”. Jeśli ich nie znasz, to na serio polecam ( a już zwłaszcza w kombinacji z zabawami, które pokazuję na końcu artykułu). To co, jedziemy? 🙂

Las chicas del cable

Moja ulubiona, dziewczyńska propozycja! Serial o przyjaźni 4 dziewczyn pracujących wspólnie dla pierwszej hiszpańskiej firmy telefonicznej. Fajna opcja, aby cofnąć się w czasie i zobaczyć jak wyglądał kiedyś świat (za czasów mojej młodości może i nie było komórek, ale dzwonienia do innych poprzez telefonistkę to nawet ja nie pamiętam 😉 ). Do tego piękne stroje, brudne sekrety z przeszłości i kilka scen przyprawiających o dreszcze, a wszystko to okraszone pięknym hiszpańskim i naprawdę wyraźną wymową. To był mój drugi serial hiszpański i szczerze mówiąc po pierwszy sezonie, kolejne oglądałam już bez ciągłego śledzenia napisów.

Sezony są trzy, a za kilka dni pojawi się czwarty (yassss!). Dodatkowym bonusem jest to, że moim zdaniem 4 główne bohaterki mówią trochę inaczej! Fajnie otwiera to uszy i głowę na różne typy wymowy. Polecam, choć przyznaję, że głównie dziewczynom (mój mężczyzn po kilku odcinkach wypowiedział sakramentalne “Możesz dalej oglądać sama, nie pogniewam się” 😉 ). Odcinki mają niecałe 50 minut, także to już całkiem konkretny element praktyki. 

Vis-a-vis

Propozycja dla osób o mocniejszych nerwach. U mnie każdy odcinek okupiony jest później dziwnymi snami, więc muszę przyznać, że do tej pory widziałam tylko kilka. Językowo znacznie trudniejszy, niż jego poprzednik (za to można nauczyć się całej gamy przekleństw 😉 ).

Jeśli ktoś z Was nie przepada za scenami przemocy, to tutaj będą się one zdarzać, ale językowo to ciekawe doświadczenie, bo mamy tu bardzo nieformalny język i można podłapać trochę slangowych wyrażeń.

Ze wszystkich opcji, które Wam prezentuję o tej mogę powiedzieć najmniej, ale myślę, że to coś w sam raz dla męskiego grona oraz dla dziewczyn, które lubią cięższe klimaty 🙂

 

 

Velvet

Historia pięknej miłości, czasem trochę telenowelowa, ale dla miłośniczek romansów jak znalazł! Ten serial daję tutaj przede wszystkim ze względu na piękny język i całkiem wyraźną wymowę. Odcinki są dosyć długie, trwają ponad godzinę, a sezony 4, więc będzie oglądania, a oglądania! To serial, z które

go nauczyłam się najwięcej, bo naprawdę łatwo jest zrozumieć go po hiszpańsku. Poza tym 4 sezony po 15 ponadgodzinnych odcinków dają szansę na wielomiesięczną praktykę 🙂 

Jeśli chodzi o fabułę to momentami bywała dla mnie trochę irytująca, ale to jest kwestia osobista. Ja po prostu bardzo nie lubię takich bajkowych konwencji typu jedna bohaterka o dobrym sercu i jej wierne przyjaciółki oraz zgraja podłych rywalek o paskudnych charakterach. Nie kupuję tego, ale wiernie obejrzałam wszystkie sezony i mam wielką wdzięczność za codzienną możliwość osłuchiwania się z tak pięknym językowo serialem. Spróbujcie i sprawdźcie! 🙂

La casa de las flores

Kolejny faworyt, jesli chodzi o wymowę! Serial produkcji meksykańskiej i ma to 2 ogromne plusy: bardzo jasna wymowa (dla mnie łatwiejsza niż hiszpańska!) oraz możliwość poznania trochę słownictwa latynoamerykańskiego (przykład: Te hecho de menos = Te extraño). 

Historia pokręcona niemożliwie, dużo naprawdę absurdalnych wątków, ale dzięki temu serial jest naprawdę angażujący. Do tego jeszcze pięknie nakręcony (nazwa zobowiązuje!) i ma krótkie, trzydziestominutowe odcinki, więc dla osób o okrojonym serialowym czasie będzie w sam raz! Jeśli jesteś na początku swojej hiszpańskiej drogi, to naprawdę go polecam (jedna z bohaterek mówi “w zwolnionym tempie”- serio!).

Dobry serial na start, o ile masz otwarty umysł i lubisz trochę pokręcone historie 🙂 

La casa de papel

Mój pierwszy serial hiszpańskojęzyczny. Śmiem nawet twierdzić, że to dzięki niemu po raz pierwszy na serio pomyślałam o tym języku. Po prostu zaczęłam się w nim zakochiwać. Sprawcą tego było dokładniej słowo “pero”- nie pytajcie mnie dlaczego 😉 

Fabuła jest baaaaaaaaardzo wciągająca i rozbudowana. Myślę, że zaspokoi także nałogowych serialowiczów i naprawdę będzie fajną rozrywką. Jeśli chodzi o wymowę, to cóż… Bywało łatwiej coś zrozumieć, ale bardzo zależy to od konkretnego aktora. Jeśli chcesz oglądać bez napisów to poleciłaby

m go raczej na kolejne etapy nauki. W ramach praktyki słuchania i osłuchiwania się- możesz startować od razu. 

Jeśli nie uczysz się hiszpańskiego to też obejrzyj! Może wtedy się zainspirujesz do samego języka, tak jak to było ze mną! 🙂

Oto moja złota piątka! Żeby oglądanie miało większą wartość, dobrze jest aktywnie podziałać podczas. Jeśli oglądasz typowo dla odpoczynku, załóż sobie np. że pierwsze 10 minut oglądasz i działasz. Potem możesz już w pełni wciągnąć się  w fabułę i odpoczywać. Ja dokładnie tak robię i mam wtedy poczucie, że i wilk syty i owca cała 🙂

 

Zabawy podczas oglądania seriali

 

Polowanie na formę

Jeśli w danym momencie przerabiasz jakiś konkretny element gramatyki, np. jeden z czasów przeszłych, oglądaj z fokusem na dane formy. To pomaga rozeznać się w kontekstach kiedy używamy tej formy oraz poznawać same formy. Jedna sprawa to wiedzieć, że forma ma w trzeciej osobie liczby pojedynczej taką, a taką końcówkę. Inaczej jest jednak to usłyszeć na różnych przykładach. Jeśli więcej niż jedna osoba w domu uczy się tego języka możecie to robić w ramach konkursu. Ten, kto usłyszy i krzyknie podczas oglądania więcej form jest zwolniony z wynoszenia śmieci 😉 

Można się w ten sposób bawić w nieskończoność i rozwijać swoją komunikację w naprawdę fajny sposób. 

Organizer

Weź kartkę papieru, albo Twój językowy zeszyt i podziel ją na trzy kolumny. U góry pierwszej wpisz “ZNAM”, u góry drugiej “ZNAM, ALE NIE UŻYWAM”, a u góry trzeciej “NIE ZNAM”. Przez ustaloną ze sobą samą ilość minut słuchaj bardzo uważnie. Postaraj się wypisać jak najwięcej, porządkując odpowiednio w tabeli to, co słyszysz. Dzięki temu praktykujesz i odświeżasz to, co już znasz oraz wyłapujesz to, co niby znasz, ale nie na tyle, aby swobodnie używać. Ostatnią kolumną są nowości, czyli coś, co udało Ci się usłyszeć,  ale nie masz pojęcia o co chodzi. To elementy do sprawdzenia w słowniku lub do omówienia podczas konwersacji z nativem. 

Organizer to fajna zabawa, która porządkuje to, co wiesz i rozwija to, co nowe. Czasem na pierwszych etapach nauki trudno jest cokolwiek wyłapać, ale działaj dalej! Zobaczysz, że przy każdym kolejnym odcinku jest coraz łatwiej! Aż miło później popatrzeć jak puste na początku rubryki przy kolejnych podejściach są o wiele bardziej kompletne. 

Pod-ręcznik mowy

Tutaj znów potrzebna będzie kartka papieru lub notatnik. Zadanie jest bardzo proste- wypisuj wszystko, co Ci się podoba! Utarte zwroty, fajnie brzmiące zdania, zbitki słów. Wydaje się to chaotyczne, ale bardzo pomaga! Skupiasz się bowiem na tym, co Ci w duszy gra, czyli są to elementy, których naprawdę masz szansę użyć. To ma przecież największą wartość, bo po co uczyć się budowy wiertarki, jeśli nigdy o wiertarkach nie mówisz? Ten sposób naprawdę wzbogacił moje zasoby o frazy, których teraz używam. Każdy z nas mówi trochę inaczej, a ta zabawa dostosowuje Twoje słownictwo do tego, co jest naprawdę użyteczne indywidualnie dla Ciebie. 

 

Hiszpańskich seriali jest całkiem sporo, więc liczę teraz na Ciebie! Co oglądasz / oglądałaś i czemu polecasz ten serial do nauki? A może właśnie do nauki się od nie nadaje? Miejsce poniżej czeka na Wasze opinie!

Miłego oglądania! 🙂

 

Narzędziownik cz. II- moja recenzja serii “Język w tłumaczeniach” od Preston Publishing

Narzędziownik cz. II- moja recenzja serii “Język w tłumaczeniach” od Preston Publishing

Dziś na tapet biorę wielojęzyczną serię wydawnictwa Preston Publishing.

Książki z cyklu „Język … w tłumaczeniach” znajdziecie po angielsku, niemiecku, włosku, francusku, hiszpańsku, rosyjsku i portugalsku.

To taki rodzaj językowej pracy, który pobudzi Twoje neurony do działania, a wtedy… Tworzy się historia 😉 

 

 

Jako wielbicielka piękna wszelkiego rodzaju, na samym starcie powiem, że serie są estetycznie wydane i klarownie uporządkowane. Mam trochę wątpliwości, czy odpowiedzi nie powinny być po lewej stronie, a część do uzupełniania po prawej. Większość osób jest praworęczna i to znacznie ułatwiłoby pisanie. Mnie to nie przeszkadza, ponieważ w wersji drukowanej mam tylko 1 książkę, a pozostałe 4 w wersji PDF, ale już po tej jednej czuję, że odwrotne rozmieszczenie byłoby wygodniejsze. Nie umieszczam tego jednak w minusach, bo to indywidualna preferencja każdego z użytkowników. W liście pro i contra staram się skupić raczej na możliwie jak najbardziej obiektywnej ocenie, patrząc przez pryzmat zasad skutecznej nauki języka.

Wiadomo, do końca obiektywna być nie mogę (ech, te odczucia i emocje 😉 ), ale staram się zachować zdrowy balans pomiędzy odczuciami a faktami.

Przejdźmy więc do listy plusów i minusów, która ma za zadanie pomóc Wam w podjęciu decyzji, czy to książki dla Was:

Plusy:

– spory wybór języków- znajdziesz tutaj najpopularniejsze języki, których uczą się Polacy

– możliwość ćwiczenia różnych dyscyplin językowych: gramatyki, słownictwa ogólnego, słownictwa w konkretnych sytuacjach lub biznesowego

– nauka kontekstowa, o której więcej pisałam tutaj oraz tutaj. Zupełnie inny jest efekt takiej pracy, niż zwykłe uzupełnianie. Uzupełnianki w formie wypełnienia brakującego słowa mogą być przydatne, kiedy chcesz się sprawdzić. Kiedy jednak chcesz ćwiczyć, dużo większą wartość ma tworzenie całych struktur. To także większe wyzwanie, ale później sobie podziękujesz za włożoną w to energię 🙂

Twój mózg uwielbia naukę w kontekście. Najlepiej zapamiętuje poprzez skojarzenia oraz personalne odniesienia. Zatem tworząc całą strukturę zdania masz znacznie większą szansę, że będziesz później potrafiła tego użyć. To łączy się także z tym, że samo słowo lub forma gramatyczna z reguły niewiele nam daje. Dopiero kiedy potrafimy je zastosować nabierają one dla nas prawdziwej wartości użytkowej. To moim zdaniem najmocniejsza strona serii “W tłumaczeniach”- te książki po prostu uczą mądrze. Tak, żeby dało się później z tej wiedzy skorzystać

– podpowiedzi i wyjaśnienia trudniejszych zagadnień- poza poprawnymi tłumaczeniami po prawej stronie znajdziesz objaśnienia elementów, które najczęściej sprawiają problemy uczącym się. Dodatkowo znajdziesz tam na przykład pełną odmianę w przypadku nieregularności. Nie praktykujesz więc tylko określonego zagadnienia w 2 osobie liczby mnogiej na przykład, lecz masz od razu dostęp do całości

– testy sprawdzające w ciekawej formie (krzyżówki, tworzenie kolokacji, uzupełnianki, słowotwórstwo

– prawie cała seria dostępna jest w formie PDF. Jest to świetnym rozwiązaniem, jeśli dużo podróżujesz lub po prostu lubisz korzystać z książek na tablecie lub komputerze. Wciąż niewiele wydawnictw robi ukłon ku coraz bardzo rozpowszechnionym cyber-korzystaniu z książek językowych. Dla mnie to jest świetne rozwiązanie, bo często jestem w podróży. Nawet wtedy mam swój pakiet książek zawsze w tablecie i nie muszę się martwić, że będzie mnie bolał kręgosłup, albo książka leży samotnie w domu podczas gdy ja poznaję świat 😉 

Minusy:

– za mało miejsca na pisanie! To najbardziej irytujący aspekt tych książek (zdarza się to we wszystkich wersjach językowych!). Z tego powodu książka po uzupełnieniu wygląda na zabazgraną i ciężko rozczytać, co jest tam napisane. Mam nadzieję, że w kolejnych wydaniach to się zmieni, bo naprawdę wpływa na to komfort korzystania z nich 🙂

Od razu dopowiem, że przy tej kwestii naprawdę sprawdza się korzystanie z niej w formie PDF. Ja akurat korzystam z tej serii głównie na Ipadzie, do którego posiadam ołówek. Mogę wtedy odpowiednio powiększyć to miejsce i wtedy pisać w miarę normalnie i się mieścić. To jest trochę uciążliwe, ale przynajmniej do zrobienia. Niestety, książki papierowej powiększyć się nie da, więc trzeba pisać naprawdę maczkiem. Jeśli nie masz tabletu możesz korzystać z niej na komputerze i dodawać Twoje odpowiedzi z klawiatury, co też jest dobre, bo tekst pisany na komputerze jest mniejszy, niż ten odręczny.

– czasem brak różnych wersji wyrażenia danej treści. W języku, wiadomo, można powiedzieć to samo na różne sposoby. O ile Preston postarał się tutaj o różne warianty, o tyle nie jest chyba możliwe wypisać wszystkich! W związku z tym czasem napadają Cię wątpliwości- jesteś prawie pewna, że to, co napisałaś jest ok, a jednak nie jest to ani proponowaną, ani alternatywną odpowiedzią. Warto wtedy mieć kogoś z kim możesz się skonsultować. Ja po prostu stawiam sobie znak zapytania w takim przypadku i przy kolejnej okazji pytam native’a, co sądzi. 

– niektóre z książek są w środku czarno – białe, co w porównaniu do tych z delikatnym odcieniem bordo, jest dużo mniej atrakcyjne. Czemu to ważne? Bo wiadomo, że z ładnych materiałów lepiej i przyjemniej nam się uczy. Możemy się upierać, że przecież chodzi o treść, ale bądźmy szczere- jeśli zamierzasz zaglądać do tej książki kilka razy w tygodniu to naprawdę fajnie, żeby była ładna 🙂

 

Mam nadzieję, że to podsumowanie wraz ze zdjęciami pomoże Wam zorientować się jak wygląda praca z tą serią. Dla mnie to na ten moment jedna z najlepszych opcji do mądrego treningu językowego.  Dajcie znać w komentarzu, czy takie recenzje są dla Was przydatne! 🙂

Korzystacie z Prestonowych książek? Jak oceniacie pracę z nimi? 

 

Narzędziownik cz. I- przydatne strony w nauce języków

Narzędziownik cz. I- przydatne strony w nauce języków

Kocham internety za to, że bardzo ułatwiają naukę języka. 

Sprawiają, że dostęp do różnych materiałów jest praktycznie nieograniczony. 

Dzięki temu samodzielna nauka języka w domu staje się o niebo łatwiejsza, nie mówiąc już o tym,  że przyjemniejsza!

 

Dziś rozpoczynamy na Planecie nową serię. W kolejnych wpisach z cyklu “Narzędziownik” będę pokazywać Wam sprawdzone i przydatne narzędzia dla różnych aspektów języka. Wiele z nich nie tylko przyspiesza naukę, ale też pozwala być w bliskim kontakcie z językiem, konkretnymi rodzajami wymowy czy kulturą danego kraju. Na pierwszy ogień daję Wam zatem moje 3 ulubione strony

a) których naprawdę używam na co dzień

b) które mogę polecić, jeśli chodzi o jakość

c) na których znajdziecie dostęp do wielu języków

Przejdźmy do konkretów 🙂

Italki– mój absolutny konwersacyjny faworyt

Italki to prosty sposób na znalezienie dopasowanego do siebie lektora, który jest nativem. Sam fakt, że lekcje odbywają się online uważam już za mega plus. Jeśli mieszkasz w mniejszym mieście nie zawsze masz pod ręką fajną szkołę językową. Dodatkowo zajęcia indywidualne są zazwyczaj dosyć drogie. Mieszkając w dużym mieście ceny rosną jeszcze bardziej, a do tego tracisz masę czasu na dojazdy. Tym czasem na Italki znajdujesz lektora z konkretnego kraju i w komfortowych domowych warunkach możesz mieć konwersacje. To ważne także z psychologicznego punktu widzenia. Jeśli sama myśl o nauce z nativem przyprawia Cię o palpitacje serca- uwierz mi, będąc w bezpiecznym, znanym Ci otoczeniu, będzie Ci znacznie łatwiej pokonać stres! 

Dodatkowo na Italki możesz zapoznać się z lektorami i ich specjalizacją dzięki krótkim filmom, w których każdy lektor się przedstawia. Od razu możesz poczuć, czy ta osoba Ci odpowiada. Relacje międzyludzkie to przecież kwestia pewnego rodzaju “chemii” cokolwiek to oznacza 🙂 

Ja dzięki tym filmom od razu czuję, czy chcę mieć z daną osobą zajęcia. To wielkie ułatwienie. Jeśli już po samym filmie czujesz, że dany lektor Cię stresuje, albo nie odpowiada Ci cokolwiek innego, po prostu… Idziesz dalej, aby odnaleźć kogoś z kim będzie Ci się fajnie pracować. Jedna z uczestniczek kursu Language Master, Asia, napisała o Italki tak:

“O Italki dowiedzialam się na wyzwaniu tym 3dniowym. Nieśmiało weszłam na stronę, zarejestrowałam sie, ponawigowałam, ale nie miałam odwagi umówić się na lekcje. I potem systematycznie wchodziłam, ogladałam i zamykałam. Bałam sie. W trakcie robienia modułu 1 znowu robiłam przymiarki. I w końcu bach znalazłam dziewczynę – native speakera, umówiłam się i 2 lekcje już za mną. Także to kolejne potwierdzenie, ze masz moc dziewczyno! :)”

Jak korzystać z ITalki?

Podoba mi się to, że możesz przefiltrować swoje wyszukiwanie tak, aby zajęcia były do Ciebie maksymalnie dopasowane. Powiedzmy, że jedyny Twój czas w tygodniu to wtorki po 18:00. Wybierasz zatem odpowiedni język, dzień i godziny i Italki pokazuje Ci tylko lektorów, którzy odpowiadają tym wymaganiom. 

Italki daje też możliwość odbycia próbnej lekcji (często w cenie 1 dolara!). Ta platforma to naprawdę dobry sposób na to, aby zaprosić konkretny język do swojego domu. Masz dzięki temu zajęcia z nativem, a to ogromny plus. Nie musisz długo szukać i przeczesywać całego miasta- w prosty sposób filtrujesz to, czego szukasz i przeciągu kilkunastu minut masz już zarezerwowane pierwsze zajęcia. Prościej już chyba nie będzie! 🙂

 

Jeśli nie chcesz lub nie możesz zainwestować w naukę, Italki daje Ci także możliwość znalezienia partnera na tzw. tandem, czyli Ty uczysz kogoś, ktoś uczy Ciebie. To też opcja, aby znaleźć przyjaciół z całego świata. Otrzymujesz też rekomendacje różnych artykułów na bazie tego, czego się uczysz oraz opcje dyskusji z innymi użytkownikami. Italki to taki cały świat na jednej stronie 🙂 

 

Przestań się zatem ociągać i czekać, aż Twój umysł podrzuci Ci jakąś wygodną wymówkę. 

Zarejestruj się na stronie i zobacz, jak szybko możesz iść do przodu!

 

 

 

 

 

Forvo– ucz się wymowy łatwo i z samego źródła

 

Oglądałam ostatnio Onet Rano z Radkiem Kuźniarem. Jego gościem była Arlena Witt (a sam odcinek bardzo polecam, znajdziesz go tutaj). Podczas tego sp

otkania powiedziała ona, że wg badań wymowa jest odpowiedzialna za około 50% nieporozumień podczas mówienia w obcym języku. Jak temu zapobiec? Odpowiedź jest prosta: FORVO!

Wymowy możesz się nauczyć. Twój aparat mowy jest przystosowany do mówienia po polsku, ale regularne ćwiczenie wymowy daje super efekty! Forvo pozwala Ci poznać wymowę w różnych dialektach. To naprawdę super sprawa, bo pozwala Ci zobaczyć, jak różne mogą być sposoby wymowy. Możesz dzięki temu także zobaczyć, że w obrębie tego samego kraju także możliwe są różne sposoby wymawiania tego samego słowa. To bardzo fajna praktyka, bo otwiera Twój umysł na prawdziwą naturę danego języka. Wyszukując hiszpańskie słowo “aburrido” mam opcję usłyszeć jak mówią to osoby z Hiszpanii, ale i Wenezueli, Kolumbii, Argentyny i Stanów Zjednoczonych (?!) 🙂 

 

Forvo to proste i szybkie narzędzie, żeby upewnić się w przypadku wątpliwości oraz aby na stałe włączyć je do swojej praktyki wymowy. 

 

PONS– słowniki, które mają sens!

Chyba mało kto używa dziś słowników w formie książek. Kiedy ja zaczynałam moje językowe podboje, było to zupełnie normalne (ale wtedy panował system komputerowy o kryptonimie MS-DOS). Teraz nie chciałoby mi się tracić czasu na przekartkowywanie grubaśnego słownika oraz być przywiązaną do nauki w domu, bo słownik waży 3 kilo 🙂

Korzystamy zatem z różnych stron, na których w dwie sekundy możesz odnaleźć praktycznie wszystko. Co nie oznacza, że każdy internetowy słownik jest dobry. Dziś chcę się z Tobą podzielić jednym z moich dwóch ulubionych, bo spełnia on bardzo wiele z moich kryteriów dobrego słownika. 

Słownik PONS po pierwsze posiada w swoich zasobach naprawdę duuuuużo języków.

 

Ponadto, co jest jego największą zaletą, pokazuje bardzo dużo przykładów i różnych kontekstów użycia danego słowa. To bezcenne! Bardzo wiele słów może mieć kilka odpowiedników w obcym języku, zależnie od kontekst. Dla przykładu pokazuję Ci tutaj słowo “podłożyć” i ilość opcji jaką proponuje ten słownik dla języka hiszpańskiego. Daje Ci to szansę najlepszego dobrania tego, czego akurat potrzebujesz w Twoim zdaniu. To dlatego, że podrzuca Ci on tylko jeden odpowiednik, tej najczęściej używany. A Ty możesz mieć na myśli coś zupełnie innego!  

Dodatkowo, zauważ, że ma on dodatkową zakładkę w postacie “USAGE EXAMPLES” po polsku “PRZYKŁADY”, czyli dane słowo w postaci utartych zwrotów. 

 

 

PONS ma także super aplikację na telefon i szczerze mówiąc ja najczęściej korzystam właśnie z aplikacji. Znajdziesz tam wszystko to samo, co na stronie, a telefon z reguły ma się gdzieś pod ręką i można łatwo i szybko go użyć.

Oto więc pierwsza część użytecznych językowych narzędzi. Mam nadzieję, że ułatwią Ci one (a także i uprzyjemnią) codzienne językowe działania.

Z jakich narzędzi Ty korzystasz w swoich językowych szaleństwach? Podziel się z nami linkiem w komentarzu 🙂