Językowe sposoby na długie jesienne wieczory

Językowe sposoby na długie jesienne wieczory

O tak, jesień w pełni. Udowadnia to już nie tylko szelest liści i cała gama kolorów na zewnątrz, ale ostatnio też i temperatura.
I można się na to złościć i irytować- to jeden ze sposobów przetrwania do… zimy, wiosny lub lata.
Ale jest też bardziej radosna opcja- można też czas po prostu dobrze wykorzystać i odkurzyć trochę zapomniane sposoby na czerpanie radości z języka obcego.
Niezależnie od poziomu 🙂

Językowa jesień

Dziś pokazuję Ci 3 naprawdę proste sposoby na to, żeby w fajnych warunkach pójść o krok dalej w swojej znajomości języka. Uporządkowałam je, w pełni subiektywnie, od najniższego do najwyższego stopnia wtajemniczenia 🙂

SPOSÓB 1: CZYTAJ I OGLĄDAJ

Długie i zimne wieczory (a teraz po zmianie czasu w połowie dnia przychodzi noc 😉 ) to najlepszy czas na to, aby zrobić sobie pyszną rozgrzewającą herbatę i zakopać się pod ciepłym i miłym w dotyku kocem. No właśnie, ale przecież nie po to mościmy sobie wygodne miejsce na kanapie z herbatą, żeby patrzeć w ścianę. Do wyboru jest przecież cały szereg super aktywności, które pozwolą Ci nie tylko się odprężyć, ale i wejść głębiej w językową przygodę. Czytaj książkę, artykuły, tekst z podręcznika, który właśnie przerabiasz. Cokolwiek, co jest na takim poziomie, że jest dla Ciebie zrozumiałe i dzięki temu przyjemne, ale także stanowi małe wyzwanie. Oglądaj seriale, filmy lub słuchaj podcastów w języku, którego się uczysz. Dopiero zaczynasz? Żaden problem- na YouTube i w innych miejscach w internecie znajdziesz masę materiałów na różnych poziomach. Wystarczy tylko odrobina researchu i już masz gotowe plany na kilka najbliższych wieczorów. 

WAŻNE: Miej w pobliżu coś do pisania i kartkę, notes lub najlepiej fiszki (które możesz pobrać tutaj). Kiedy pojawi się dla Ciebie coś nowego (słowo, całe zdanie lub jakaś konkretna struktura gramatyczna) będziesz miała jak ją zanotować, aby później do niej wrócić. Zajmuje to kilka sekund, a bardzo sprzyja Twoim postępom. Z doświadczenia jednak wiem, że jeśli nie mam jak czegoś zapisać, to mówię sobie “Na pewno zapamiętam i potem zapiszę”, co oczywiście nie ma później miejsca 🙂

Jednak “wykopanie się” spod ciepłego koca w stanie takiej błogości i wzięcie potrzebnych przyborów graniczy z cudem, więc najlepiej przygotować się zawczasu i mieć je obok siebie do wykorzystania.

 

SPOSÓB 2: DOŚWIADCZAJ

Jesień potrafi być czasem zimna i smutna. Co naprawi taki stan lepiej niż grupa znajomych? Ogłoś na swoim Facebooku, że szukasz chętnych na pogaduszki w określonym języku. Spotkajcie się w jakiejś fajnej kawiarni, lub u kogoś w domu, na 1-2 godziny. Przed spotkaniem wybierzcie temat, który będziecie omawiać i niech każda z osób przygotuje jedno angażujące ćwiczenie. To kilka minut pracy dla każdego z Was, a dzięki temu spotkanie będzie dynamiczne i naprawdę dobrze wykorzystane. Brzmi nierealnie? A ile razy już tego próbowałeś? 🙂 

Jedyną przeszkodą są tutaj wewnętrzne blokady przed mówieniem, a już tym bardziej przed kimś znajomym. To najlepszy dowód na to, że warto to zrobić! Uwolnisz się w ten sposób od tego, co Cię stopuje i dodatkowo zrobisz to w bezpiecznym środowisku. Bądźmy szczerzy- kto z Twoich znajomych będzie się z Ciebie wyśmiewał za Twoimi plecami? Jeśli masz wokół siebie choć jedną taką osobę, to może warto się zastanowić, czy zasługuje na to, aby w ogóle należeć do tego grona. Zanim skoczysz na głęboką wodę i wypuścisz się w samotną podróż do kraju, którego języka się uczysz, zrób inny, mniejszy krok. To, że jest on mały, nie znaczy jednak, że nie będzie przełomowy 🙂

 

SPOSÓB 3: PRAKTYKUJ

Kiedy na zewnątrz zimno, wiatr zrywa czapki z głów, a deszcz pada i powoduje w mieście kilometrowe korki, najprzyjemniejszą persektywą jest pozostanie w ciepłym domu. To, że jesteś u siebie nie musi wcale oznaczać, że odcinasz się od języka. Internet daje przecież ogromne możliwości i już za chwilę możesz połączyć się z kimś, kto znajduje się po drugiej stronie globu (zależy oczywiście o której godzinie, bo jeśli ta osoba naprawdę jest po drugiej stronie globu, to jest wielkie prawdopodobieństwo, że kiedy Ty żwawo działasz u nich jest noc 😉 ). Skorzystaj z serwisów takich jak www.conversationexchange.com (bezpłatna “wymiana” językowa) lub www.italki.com (lektorzy z całego świata oferujący zajęcia w naprawdę dobrych cenach!). Umawiasz się na godzinną konwersację i w ten sposób, na swojej własnej kanapie (co sprzyja poczuciu relaksu i pewności siebie) możesz mówić przez całą godzinę. Będzie to najlepiej wykorzystany językowo czas z całego tygodnia. 

Ważny komentarz dla początkujących: to także opcja dla Ciebie! Nawet, jeśli dopiero zaczynasz, ba, jesteś na samym początku drogi- umów konwersacje z native speaker’em. Być możesz przez tą godzinę spocisz się jak mysz, ale… Wyjdziesz z niej zwycięsko i zobaczysz, że skoro nie potrafiąc NIC powiedzieć, właśnie mówiłeś przez całą godzinę to… Ten język to dla Ciebie pestka 🙂  

 

I co, jesień może być super? 🙂

Te trzy elementy, robione regularnie, mogą naprawdę odmienić Twoją naukę. W zasadzie nie wiem, czy można nazywać coś tak przyjemnego “nauką”. Najważniejsze jednak, że w tej sposób nabierasz pewności językowej, poznajesz nowe słownictwo oraz struktury i coraz bardziej otwierasz się na dany język. Na pewno część z tych elementów i tak robisz (obstawiam, że głównie punkt pierwszy). Wystarczy zatem mała adaptacja (czasem tak mała jak jedno kliknięcie lub wzięcie z półki innej książki) i … Tak rodzi się historia Twojej płynności językowej 🙂

Niech jesień będzie dla Ciebie łaskawa i wszystkiego językowego! 

Klucz do Twoich postępów

Klucz do Twoich postępów

Machiavelli powiedział kiedyś, iż “Żaden wiatr nie jest pomyślny temu, kto nie wie, do którego portu płynie”.

Na pierwszy rzut oka wydaje się to być logiczne- jeśli chcesz gdzieś dotrzeć musisz wiedzieć dokąd i jak to zrobić.

I mimo tego, że dla wielu z nas wydaje się to oczywiste, to najbardziej pomijany temat w kwestii nauki języka.

Czas to zmienić, jeśli nie chcesz kluczyć po morzu niepewności i braku postępów.

Strategia, strategia, strategia… Co to może oznaczać, jeśli chodzi o naukę języka? Kiedy chodziłeś do szkoły, obowiązywał Cię konkretny plan zajeć i (mimo, że nie zawsze na to wyglądało) konkretny program, który nauczyciel był zobowiązany wykonać podczas roku szkolnego. W każdy podręczniku do nauki (także do nauki języka) znajdował się także starannie dobrany wykaz tematów, przez które należało przejść na konkretnym poziomie. Zajęcia odbywały się w konkretnych dniach i godzinach- była w tym pewna regularność i powtarzalność. Choć wielu z nas nie wspomina czasów szkolnych najlepiej, jedno trzeba przyznać- szkołę cechował jakiś koncept i jako taka organizacja 😉

Co ciekawe, większość moich klientów coachingowych na pytanie z jakiej strategii korzystali dotychczas odpowiada, że z żadnej. Poszli na kurs i jakoś to było. Jedyne, czego nie było to postępy. I właśnie o to chodzi, że nauka “to tu, to tam”, albo myśli typu “zapisałem się na kurs, chodzę, oni wiedzą, co robią”, rzadko skutkują szybkim rozwojem Twojego mówienia i pewności językowej. Nie ma cudów- albo robisz coś porządnie i logicznie, albo efekty są marne. Smutne, ale prawdziwe. Nie martw się jednak- jest naprawdę prosty sposób na to, aby Twoja nauka była spójna i, co najważniejsze, przynosiła rezultaty.

 

Dokąd płyniesz?

Wracając do Machiavelliego i jego znamiennego zdania, obranie celu swojej podróży językowej jest naprawdę ważne. Inaczej przecież będziesz uczyć się, jeśli za 3 miesiące wyjeżdżasz do pracy za granicę, inaczej gdy uczysz się jako hobbysta, inaczej, jeśli chcesz awansować w pracy etc. Enigmatyczne “inaczej” oznacza tutaj ilość poświęcanego czasu, częstotliwość nauki, wybór tematyki i inne elementy, które będą się składać na późniejszą strategię. Zadaj sobie więc na starcie kilka pytań, które pomogą Ci dostosować swoje plany do tego, co właściwie chcesz osiągnąć.

Pomocne mogą okazać się następujące z nich:

  • Po co uczysz się języka obcego?
  • Co chcesz osiągnąć?
  • Po czym poznasz, że cel został osiągnięty?
  • Jak i kiedy będziesz używać tego języka?
  • Co chcesz umieć i jak chcesz się czuć po osiągnięciu celu?

Dlaczego masz zastanawiać się nad tym co chcesz osiągnąć, kiedy logiczne wydaje się, że chcesz po prostu nauczyć się języka!? Znajomość języka to mało konkretny cel. Czy znasz język, kiedy potrafisz kupić sobie bułkę w sklepie, czy kiedy jesteś w stanie wystąpić na konferencji TedX? No właśnie…

Pozwól sobie na chwilę zastanowienia nad tymi pytaniami, nawet jeśli pozornie wydają Ci się oczywiste. Uwierz mi- nie bez powodu je tutaj umieściłam i podczas zadawania ich moich klientom coachingowym często okazuje się, że te “banalne pytanie” wiodą to całkiem złożonych odpowiedzi. Plusem jest jednak to, że dotarcie do nich sprawia, że proces nauki jest o niebo łatwiejszy.

 

Pułapka na wymówki

Zaplanowanie tygodniowej lub miesięcznej strategii z wyprzedzeniem ma wiele zalet. Po pierwsze uczysz się w składny sposób, ponieważ możesz zatroszczyć się o to, aby jeden temat niejako wynikał z drugiego. Sprawia to, że uczy Ci się łatwiej, a dodatkowo jeśli tematy się ze sobą łączą to dotarcie do kolejnego powoduje także powtórkę poprzedniego, a to świetna metoda na lepsze zapamiętywanie. Po drugie, kiedy zaczynasz szukać w swoim grafiku miejsc, w których możesz umieścić krótkie odcinki nauki, często okazuje się, że jest tego czasu więcej, niż się spodziewałeś i masz szansę go wykorzystać, a nie przepuścić przez palce. Po trzecie, choć może najważniejsze, strategia jest jak pułapka na wymówki– skoro zaplanowałeś to w swoim kalendarzu w realistyczny sposób, to Twoja motywacja jest dużo silniejsza, a Twój umysł jest ukierunkowany na osiągnięcie wyznaczonych celów. Jeśli ich nie wyznaczasz, jasne jest, że nie możesz ich osiągnąć. Dodatkowo zawsze możesz wrócić do swoich planów i sprawdzić konkretny temat, wiesz, co już zrobiłeś, a czego nie i w łatwy sposób możesz monitorować swoje postępy. 

 

Czas to pieniądz

Zbudowanie konkretnej strategii, którą będziesz realizować to wielka oszczędność czasu. Wystarczy Ci 10-15 minut pod koniec tygodnia na małą stopklatkę i przeanalizowanie tego, co zrobiłeś i zaplanowanie kolejnych działań. Dzięki temu wiesz, co przypada na jaki dzień i na jaki czas, możesz przygotować niezbędne materiały i nie tracisz niepotrzebnie czasu na to, aby się “zebrać”. Nierzadko samo “zbieranie się” do zadania zajmuje więcej, niż potrzebowałbyś na przygotowanie spójnej i skutecznej strategii. W programie LANGUAGE MASTER jednym z bonusów jest szablon strategii nauki, który sprawia, że jest to jeszcze szybsze. Możesz zapisać się na listę oczekujących na kurs, jeśli czujesz, że to Twój temat i kurs będzie dla Ciebie wsparcie. Bo ważne, żeby robić wszystko z głową, a nie marnować cenny czas i energię na coś, co nie przynosi żadnych korzyści. 

Masz pytania? Zadaj je w komentarzu! 

A na deser, nagranie LIVE z tego wtorku, czyli kilka słów o strategii. 

Życzę Ci spójnego i strategicznego tygodnia!

 

 

 

Jak okiełznać strach związany z mówieniem?

Jak okiełznać strach związany z mówieniem?

Pewnie każdemu z nas przydarzył się w życiu moment, w którym z zaskoczenia mieliśmy coś powiedzieć w obcym języku. I im mniej pewnie się w nim czuliśmy, tym bardziej w głowie pulsowała czarna dziura krzycząca “Co robić, co robić?”. Ciśnienie gwałtownie wzrasta, serce wali jak szalone, a w gardle wielka gula, która nie pozwala się odezwać.

Prawda jest taka, że te odczucia czasem nie mają nawet dużego związku z naszym poziomem językowym.

Zatem dlaczego w głowie pojawia się pustka, a zanim wydobędziemy z siebie głos, ktoś inny już dawno odpowiedział?

 

Mechanizm blokady

Zwykle tego rodzaju zablokowanie jest pochodną psychologicznego mechanizmu “uciekaj, lub walcz”, który jest wkodowany w nasze DNA. Ma miejsce wtedy, gdy w sytuacji stresowej kierujemy się jedną z tych dwóch bazowych reakcji. Zazwyczaj poprzedza ją stan “zawieszenia”, nazywanego także “zamrożeniem”, kiedy serce bije szybko, oddech przyspiesza,  my mamy zupełną pustkę w głowie, a wszystko odbywa się jakby w zwolnionym tempie. W kwestii języka zazwyczaj do samej reakcji nie dochodzi, bo nasz umysł orientuje się, że dana sytuacja nie jest dla nas zagrożeniem, niemniej jednak instynktowne zachowanie w sytuacji “mówienia z zaskoczenia” powoduje właśnie wspomniane “zamrożenie”. Kiedy emocje opadną myślimy sobie, że “nie było, w zasadzie, się czym stresować”, “trzeba było się odezwać, a nie stać jak kołek” i temu podobne. Ale, jak to mówią nasi przyjeciele Czesi, “to se ne vrati” 😉 

Co zatem zrobić, aby przy kolejnej okazji wykorzystać szansę na swobodną wymianę zdań w obcym języku?

 

Oszukaj swój stres

W momencie, kiedy uruchamiają się w nas bazowe reakcje, ciężko się uspokoić i zacząć myśleć logicznie. Nasz umysł wskakuje wtedy w określony schemat. Aby obrócić tą sytuacją na swoją korzyść, jedynym sposobem jest przełamanie go. 

“Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów” 

A. Einstein

Jak możesz złamać schemat? Z mojego doświadczenia najłatwiejsze przełamania schematów uzyskuje się dzięki… zaskoczeniu. Zaskocz swój umysł pytaniem, które przeniesie jego uwagę w inne rejony, a przede wszystkim wyzwoli z szalonego kręgu myślenia “O matko, o matko, co powiedzieć??”.

Chodzi o to, aby złamać pewnego rodzaju wzorzec myślowy, który pojawia się w sytuacji stresowej. Takim pytaniem może być na przykład: ” Co w tej sytuacji zrobiłaby osoba pewna siebie?” lub “Jak możesz się skupić na tym, aby pomóc drugiej osobie w zaistniałeś sytuacji”. Przerzuć uwagę na coś zupełnie innego, a Twoje natarczywe, stresowe myśli natychiast ucichną, ponieważ umysł zacznie zajmować się innym elementem.

Sposób ten wydaje się banalny, wymaga jednak uważności i przygotowania. Dlatego warto mieć przygotowane zdanie, które wiesz, że dobrze na Ciebie zadziała- to może być coś sprawdzonego, lub po prostu coś, co do Ciebie przemawia  w momencie spokoju (to właśnie spokój chcesz przecież w takiej sytuacji uzyskać).

Kiedy więc będziesz przygotowany do tej sytuacji (być może to całkiem regularna rzecz, np. wpadasz w kuchni na prezesa, który jest obcokrajowcem i za każdym razem, gdy on zadaje Ci pytanie bąkasz coś pod nosem i masz nadzieję, że on zaraz sobie pójdzie, a Ty przestaniesz palić się ze wstydu). Wtedy szykujesz sobie konkretne zdanie, aby w momencie stresowym było ono dla Ciebie łatwe do przywołania.  

Druga odsłona “zamrożenia”

Kolejną sprawą, która utrudnia nam podjęcie komunikacji jest fakt, że często myślimy o tym, że nie wiemy jak coś powiedzieć, zamiast myśleć o tym, co wiemy i tego właśnie użyć. Wiąże się to z faktem, iż próbujemy bezpośrednio tłumaczyć w głowie z naszego języka na język obcy. A ponieważ rodzimym językiem posługujemy się świetnie to poziom, który sami sobie serwujemy, jest często trudny do sprostania w języku obcym. Zatem pierwsza zasada, która jest tutaj pomocna to:

ZASTANÓW SIĘ, CO CHCESZ PRZEKAZAĆ (NIE POWIEDZIEĆ) I WYRAŹ TO, ZA POMOCĄ TAKICH SŁÓW I KONSTRUKCJI, KTÓRE JUŻ ZNASZ!

Ta zasada ogromnie ułatwiła językowe przygody wielu moich klientów. To kolejne przełamanie schematu, którym posiłkowaliśmy się do tej pory. W tej sposób zaczynasz prawdziwie korzystać ze swoich zasobów, zamiast koncentrować się na tym, co Ci nie idzie i czego Ci brakuje. Nie tylko skuteczne, ale dodatkowo przynoszące wielką ulgę. Bo jest na czym budować, a pozytywne nastawienie to prawdziwe wsparcie w dążeniu do celu!

Przestań projektować rzeczywistość

Nasz umysł ma niesamowite zdolności i jest naprawdę kreatywny. Często jednak objawia się to tym, że zamiast koncentrować się na tym, co wspiera nas w rozwoju, poświęca on swoją energię na budowanie obrazu naszego świata przez pryzmat wcześniejszych doświadczeń. Z punktu widzenia języka oznacza to, że często duża część naszej energii skupia się na tym, co inni o nas pomyślą, zamiast na samym doświadczeniu. Tak często boimy się odezwać, aby nikt nas przypadkiem nie ocenił. Tymczasem nie każdy, kto nas słyszy, od razu osądza nasz poziom językowy, a nawet gdyby tak było, świadczy to o nim, a nie o nas. Marnowanie swojej cennej uwagi na zastanawianie się nad tym, co ktoś o nas pomyśli, lub czego nie pomyśli, powoduje, że nie starcza nam jej na to, aby przemyśleć to, co powiedzieć i jak to powiedzieć. I wcale nie sprawia, że lepiej sobie poradzimy 🙂 

Przestań więc uzależniać swoje możliwości językowe od innych- tu i teraz jesteś na określonym etapie i jest to ok- niezależnie od tego, czy śmigasz jak native, czy dopiero zaczynasz!

 

Poznanie tych kilku elementów może naprawdę wpłynąć na skrócenie, a potem wyeliminowanie Twoich stanów “zamrożenia” językowego. I pamiętaj- trening czyni mistrza- skupiaj się na celu, a nie na domysłach i napięciu, które produkuje Twój umysł. Kiedy go opanujesz będziesz nie do zatrzymania!

Powodzenia 🙂 

 

 

 

3 proste kroki jak organizować naukę tak, aby robić postępy

3 proste kroki jak organizować naukę tak, aby robić postępy

Organizacja w nauce języka nie należy do najłatwiejszych. Często słyszę zdania typu “Nie mam czasu”, “Uczę się i uczę i nic z tego nie wynika”, lub “Inni w tym czasie robią większe postępy”. Przyjrzyjmy się zatem temu, jak wygląda Twoje planowanie i co możesz zmienić, aby widzieć prawdziwy progres z tygodnia na tydzień.

Jak wygląda Twój kalendarz?

Mimo tego, iż bardzo lubię wszelkie plannery, kalendarze i temu podobne papierowe cuda, dziś nie będziemy zajmować się wyglądem Twojego. To, co będzie kluczowe, to jego wnętrze i sposób, w jaki do tej pory organizowałaś czas. Spójrz na swoje tygodniowe rozkłady- czy wpisujesz w nich naukę języka? Brak wydzielenia konkretnych momentów na naukę to jeden z największych problemów! Wydaje nam się, że skoro się uczymy, to będziemy pamiętać, że mamy coś tego dnia językowo zrobić. Nic bardziej mylnego. Godziny w ciągu dnia uciekają jak szalone i ani się obejrzymy, a nadchodzi późny wieczór, kiedy jedyne, co nam w kwestii języka przychodzi do głowy to “Jak się mówi: idę spać?”. I słusznie- noc jest od tego, aby wypoczywać, a dzień, aby działać. Jak zatem zapewnić sobie to, że znajdziemy moment na naukę w ciągu dnia?

To nieprawda, że nie masz czasu!

Po pierwsze, po przeanalizowaniu kalendarza, bardzo często okazuje się, że wcale nie potrzebujemy dodatkowego czasu na naukę. Wystarczy sprytnie wykorzystać luki, które pojawiają nam się w ciągu dnia i zamiast przepuszczać je przez palce, podjąć jasną decyzję o ich zagospodarowaniu. Tak, czasem tego rodzaju luki to 15 minut. Spójrz na to jednak w ten sposób: jeśli codziennie poświęcisz 15 minut na jakieś działania, to pod koniec tygodnia okazuje się, że to 75 minut pracy, a przez ten czas można naprawdę wiele zrobić!

Daj sobie zatem teraz kilka minut na to, aby przyjrzeć się kolejnemu tygodniowi i Twoim planom i spójrz, gdzie widzisz szansę na to, aby zaplanować coś mającego związek z językiem. To może być wspomniane 15 minut, ale także możliwość dublowania zadań, na przykład: jeśli wiesz, że w poniedziałki prasujesz przez pół godziny, dopisz do tego słuchanie radia w wybranym języku, lub obejrzenie filmu na YouTube (przykład filmu do obejrzenia zobaczysz pod koniec tego wpisu 🙂  ). W ten sposób maksymalnie wykorzystujesz ten czas i nie tylko masz wyprasowane rzeczy, ale także osłuchujesz się z Twoim wybranym językiem.

Jak widzisz wcale nie potrzeba dodatkowego czasu, wystarczy lepsza organizacja!

Wpisz swoje działania do kalendarza

Kolejny krok łączy się z tym, co przeczytałeś powyżej- kiedy już wiesz, kiedy możesz planować, to po prostu rozplanuj poszczególne etapy pracy. Wpisanie konkretnych czynności ma kilka ważnych aspektów: sprawia, że o nich pamiętasz i pomaga Ci uczyć się w sposób logiczny- jedne działania wynikają przecież z drugich, a mając to wszystko zapisane, łatwiej to ogarnąć. Dodatkowo, według badań wykonanych na Uniwersytecie Yale, jeśli zapiszesz swoje cele, prawdopodobieństwo ich wykonania jest znacznie większe. Ma to także czysto praktyczne korzyści: jesteś w stanie lepiej się przygotować i nie odpuszczasz nauki np. dlatego, że nie masz przy sobie książki lub innych materiałów. 

Zaplanuj, zapisz, zrób!

Najważniejszym krokiem jest wprowadzanie swoich działań w czyn. Dzięki racjonalnemu planowaniu oraz zapisywaniu, wiesz już co będziesz robić i kiedy. Teraz pozostaje Ci to tylko wykonać. Jakkolwiek piękne są marzenia o tym, że zdecydujemy nauczyć się języka, a on magicznie wejdzie nam do głowy i zaraz będzie płynnie mówić, to naprawdę rzadka sytuacja. Za to podejmowanie drobnych kroków, każdego dnia, ma niesamowite efekty. Naprawdę nie musisz spędzać godzin nad książkami! Dużo lepiej sprawdza się tutaj metoda krótkich odcinków czasu i większa częstotliwość. Twój mózg nie może być w stanie całkowitego skupienia przez półtorej godziny non stop. Za to dwa piętnastominutowe odcinki to dla niego przystępna propozycja. Zatem planuj, kombinuj i ułatwiaj sobie proces szlifowania języka.

Ta jedna prosta strategia, której wprowadzenie wymaga od Ciebie jedynie kilku minut w niedzielę, aby zaplanować cały tydzień, sprawi, że Twoje postępy będą widoczne z tygodnia na tydzień i jestem pewna, że ilość czasu spędzonego na praktyce będzie znacznie większa, niż dotychczas. 

Testuj więc i daj znać w komentarzu jak Ci idzie!

Trzymam kciuki 🙂 

P.S. A jeśli nie widziałeś jeszcze WTORKOWO-JĘZYKOWO z tego tygodnia możesz je zobaczyć tutaj:

 

Nauka języka to przyjemność- kiedy będziesz tak mówić?

Nauka języka to przyjemność- kiedy będziesz tak mówić?

Ile razy zdarzyło Ci się odczuwać ścisk w żołądku na samą myśl o rozpoczęciu nauki?

Co kojarzy Ci się ze słowami “nauka języka”?

Czy czasem myślisz “Chciałbym mieć tyle zapału do nauki, co on/ona”?

 

Nauka języka może być prawdziwą przyjemnością. Wystarczy, że zastosujesz jedną, jedyną regułę, a zmieni ona całkowicie sposób, w jaki się uczysz i w jaki podchodzisz do nauki. 

Gotowy?

 

Co było, to było…

Jak wyglądała Twoja nauka języka do tej pory? Niezależnie od tego, czy korzystałeś z kursów w szkole językowej, czy też uczyłeś się samodzielnie z podręcznika, ten sposób nauki charakteryzował ten sam element- ktoś przygotował określone materiały, a Ty… nie było wyjścia- uczyłeś się jak leci. Być może przy okazji poznałeś fascynującą historię jakiegoś pomnika, lub nauczyłeś się robić spaghetti z owocami morza, których być może nie znosisz, lub poznałeś jeszcze inny element, który w żaden sposób Cię nie interesuje i daje minimalną szansę na to, iż kiedykolwiek go użyjesz. Co się wynudziłeś, to Twoje. Ale zostawmy już burzliwą przeszłość i zastanówmy się wspólnie, co mogłoby sprawić, że kolejna okazja do nauki będzie dla Ciebie czystą radością.

 

Tak proste, że aż niemożliwe!

Przedstawię Ci teraz jedną zasadę, która bardzo mocno wpływa na całokształt Twojej nauki. Na pozór prosta rzecz, założę się jednak, że nawet jeśli ją znasz, jest jeszcze sporo miejsca na wprowadzenie jej w życie w szerszym zakresie  🙂 

Złota zasada brzmi zatem:

 

UCZ SIĘ Z TAKICH TREŚCI, KTÓRE SĄ DLA CIEBIE CIEKAWE. 

 

I choć na pozór może nam się to wydawać oczywiste- skoro uczę się języka, to chyba jasne, że treści są ciekawe. No właśnie, ale czy są one ciekawe dla Ciebie konkretnie? Sam fakt, że coś jest ogólnie interesujące raczej nie skłania Cię do tego, aby czytać, oglądać i zwiedzać wszystko. W takiej sytuacji zwyczajnie byś oszalał! W związku z tym, że ilość różnorodnych treści zwiększa się z dnia na dzień, potrzebujesz być bardziej selektywy i dobierać to, co jest dla Ciebie naprawdę ważne. Zatem treści językowe, które są dla Ciebie ciekawe to takie, które i tak przeczytałbyś w swoim języku. To oznacza, że jeśli po pracy przez pół godziny relaksujesz się czytając wiadomości ze świata, możesz to równie dobrze robić na portalu obcojęzycznym. Lub jeśli z zapałem wyszukujesz newsów na temat nowych technik makijażu, możesz to robić także w innym języku. Najważniejsze jest po prostu to, aby otaczać się językiem z wielu stron i budować w swojej głowie pozytywny obraz Twojej nauki. Bo naprawdę da się uczyć tak, żebys nawet nie zauważał, że się uczysz. 

 

Mamy to! I co dalej?

Teraz przychodzi pytanie, na które tylko Ty możesz znać odpowiedź: jakie treści językowe są dla mnie atrakcyjne? Tutaj możesz posłużyć się dwiema strategiami: 

  1. Sprawdzić, co robisz teraz, jeśli chodzi o czytanie i oglądanie różnych treści i co z tego jesteś w stanie zamienić na inny język?
  2. Odnaleźć konkretne źródła, które mogą Cię interesować, a do tej pory z nich nie korzystałeś, np. zaprenumerowanie czasopisma o konkretnej tematyce, lub dodanie do ulubionych bloga w danym języku.

Które z tych rozwiązań jest lepsze? Nie wiem  🙂  

U jednych lepiej działa pierwsza opcja, u innych druga. Na pewno czasowo łatwiejsza do wprowadzenia będzie jedynka, ponieważ generuje minimalne zwiększenie czasu trwania danej czynności, podczas gdy w dwójce jest to coś dodatkowego.  Niemniej jednak podstawę idei zapewnią Ci oba sposoby, więc najlepiej po prostu przetestować, co działa u Ciebie.

Co możesz więc robić? Poniżej podaję Ci kilka moich pomysłów:

(w komentarzu śmiało możesz dodawać swoje, jeśli ich nie wymieniłam)

  • oglądanie ulubionych seriali bez napisów / z napisami w obcym języku
  • słuchanie radia w obcym języku np. w samochodzie
  • wyszukanie podcastów obcojęzyczny o interesującej Cię treści
  • zaprenumerowanie czasopisma o Twojej ulubionej tematyce (wiele z nich ma opcje prenumeraty online- oszczędzasz pieniądze, papier (!) oraz uczysz się- mamy win-win-win 
  • czytanie artykułów z Wikipedii, która oferuje naprawdę cały wachlarz języków! 
  • dołączenie do grup na FB o określonej tematyce, w określonym języku 
  • dołączenie do grup na FB, które zrzeszają osoby, które uczą się danego języka
  • blogi, blogi, blogi- w internecie jest ich bardzo wiele i potrafią być mocno specjalistyczne- może to szansa, aby mieć stały dostęp do swojej pasji w innym języku?
  • czytanie książek w obcym języku, także takich dostosowanych do Twojego poziomu, ze słowniczkami- to świetna opcja na początek, jeśli jeszcze nie czujesz się na siłach dźwignąć literatury klasycznej Szekspira na przykład  😉 
  • youtube- wyszukanie kanałów w danym języku lub o konkretnym języku

To tylko część pomysłów, zależnie od Twoich zainteresowań będziesz wyszukiwał najlepszych dla siebie rozwiązań 🙂

 

Dlaczego warto?

Przede wszystkim dlatego, że nauka raz na zawsze przestanie być przykrym obowiązkiem. 

Nasz mózg działa określony sposób- do konkretnych czynności podpina konkretne emocje. Zatem jeśli do tej pory sama myśl o zabraniu się np. za czytanie była dla Ciebie nieprzyjemna, ten stan będzie potęgował się z czasem. Jeśli jednak zaczniesz wprowadzać elementy luzu i radości w tym samym procesie, Twój umysł dzień po dniu będzie się uczył jak “podpinać” pozytywne emocje pod daną aktywność. Rezultat? Będziesz mieć znacznie więcej chęci do nauki. 

Drugi aspekt jest czysto praktyczny: skoro dany obszar Cię interesuje, jest ogromne prawdopodobieństwo, że gdy będziesz używać języka, będziesz mówił właśnie na ten temat, lub temat pokrewny. Jeśli natomiast uczysz się o historii, o której nigdy nie rozmawiasz, BO SIĘ NIĄ ZWYCZAJNIE NIE INTERESUJESZ, to jakie jest prawdopodobieństwo, że słownictwo, które wyniesiesz z tej lekcji, będzie dla Ciebie naprawdę przydatne?

Zatem dostosowanie swoich materiałów do tego, przy czym nasze serce bije mocniej, naprawdę ma ogromny sens!

 

Znam, ale nie używam

Teraz najistotniejsza kwestia- tej zasady nie wystarczy znać. Żeby działała, musisz jej używać. Nie jest to szczególnie odkrywcze stwierdzenie. Dlatego przeznacz teraz chwilę na to, aby wytropić jak możesz zastosować ją u siebie. Jak wygląda Twój dzień, jakie tematy są dla Ciebie ciekawe, jak możesz zastąpić niektóre aktywności tak, aby mieć więcej kontaktu z językiem. To łatwy proces, który wymaga od Ciebie odrobiny zaangażowania na starcie, a potem dzieje się łatwo, bo po prostu staje się częścią Twojego dnia.

Trzymam za Ciebie kciuki, a w razie pytań pisz do mnie śmiało w komentarzu! Jestem ogromnie ciekawa, jak to zadziała w Twoim przypadku. 

Jedno jest pewne: efekty wprowadzenia tej zasady są naprawdę super, zresztą… sam zobaczysz 🙂

P.S. Wiesz, że ruszyły cotygodniowe spotkania na FB oraz Instagramie? Widzimy się we wtorki o 10:00 i omawiamy najskuteczniejsze strategie językowe. 

 

6 krótkich zasad pomocnych przy nauce mówienia

6 krótkich zasad pomocnych przy nauce mówienia

Mówienie to ten element nauki języka, który, mimo, iż absolutnie najważniejszy, bardzo często budzi wiele wątpliwości i blokad.

Nasza głowa wypełniona jest myślami typu “A co, jak się wygłupię?”, “Lepiej się nie odzywać, niż coś palnąć od czapy!”, czy “Na mówienie przyjdzie jeszcze czas- przecież dopiero zaczynam to jak mam móc coś powiedzieć!”.

Zwłaszcza na samym początku nauki, wydaje nam się, że nie da się mówić, skoro nic nie potrafimy i dajemy sobie od razu taryfę ulgową. A to błąd.

Nauka języka zaczyna się dopiero wtedy, kiedy mówisz. Cały regał książek i gramatycznych reguł jest na nic, jeśli nie przekładasz tej wiedzy na najbardziej praktyczne z praktycznych podejść, jakim jest mówienie. Oto więc kilka prostych zasad, który zmienia Twoje podejście do mówienia w języku obcym, niezależnie od tego, czy dopiero zaczynasz, czy jesteś na kolejnych poziomach:

1. ZACZNIJ DZISIAJ!

Nie odkładaj mówienia do momentu, kiedy nauczysz się języka, złapiesz trochę gramatyki, czy będziesz miał rozwinięte słownictwo. Nie o to chodzi! To gramatyka i słownictwo mają pojawiać się wraz z Twoim mówieniem. Najlepsze efekty nauki zobaczysz wtedy, jeśli rozpoczniesz natychmiast. Wiem, że na początkowym etapie może to brzmieć jak propozycja wskoczenia do basenu 4×4 wraz z 3 rekinami. To jednak tylko iluzja! Co najgorszego może się stać, kiedy zaczniesz mówić i będzie Ci średnio szło? Nic. Bo zaczynasz się uczyć. Myślę, że to nawet korzystniejsza sytuacja, niż gdy uczysz się kilka miesięcy i wtedy zabierasz się za mówienie- Twoje oczekiwania są wtedy adekwatnie wyższe i tym większe ryzyko, że przyniesie Ci to dodatkowy stres. Co zatem zrobić? Zacznij dzisiaj! 🙂

Nie chcę być jedynie “ciocią dobra rada”, więc od razu mam dla Ciebie coś, co sprawi, że pierwszy kontakt z językiem będzie naprawdę komfortowy. Ja nazywam to narzędzie NIEZBĘDNIKIEM i z doświadczenia wiem, że pozwala ono na całkiem ciekawą, kilkuminutową rozmowę bez napięcia. NIEZBĘDNIK to po prostu 4 zdania, które pozwolą Ci mówić już za moment (a dokładnie w tym momencie, kiedy przetłumaczysz je na język, którego się uczysz). Odpalaj więc translator, lub jeszcze lepiej poproś native’a danego języka, aby je dla Ciebie przetłumaczył:

Co to jest?

Jak powiedzieć “…”?

Nie rozumiem, powtórz proszę wolniej.

Co oznacza słowo “…”?

Te cztery proste zdania dają Ci możliwość na przykład opisania pokoju, w którym się znajdujesz. Nieźle, jak na pierwszy dzień nauki, co? 🙂

2. PROSTOTA TO KLUCZ DO SUKCESU

Żelazna zasada każdego minimalisty (<3) sprawdze się wspaniale w przypadku języków. Najwięcej czerwonych policzków i stresu podczas mówienia pojawia się właśnie wtedy, kiedy komplikujemy to, co chcemy przekazać. Polski jest językiem dosyć skomplikowanym, jeśli chodzi o składnię i gramatykę. W wielu innych językach da się te same treści wyrazić w prostszy sposób. Pamiętam czasy, kiedy pracowałam bardziej aktywnie jako lektor, a moi uczniowie prosząc mnie o przetłumaczenie jakiegoś zdania byli zaskoczeni, że tak prosto brzmi w docelowym języku. Ale tak naprawdę jest. Dlatego nie komplikuj! Najpierw zastanów się CO chcesz wyrazić, a następnie, zamiast szukać nowych zwrotów i struktur, użyj TEGO, CO JUŻ ZNASZ w danym języku, aby tę myśl przekazać. Ta zasada działa rewelacyjnie!

3. ZACHOWAJ OTWARTY UMYSŁ

Jednym z najpiękniejszych elementów nauki języka jest to, że pozwalają on uczyć się nie tylko samego porozumiewania się, ale także kultury danego kraju oraz tego, jak wpływa ona na sposób wyrażania tych samych treści. Dlatego zachowanie otwartego umysłu jest tutaj kluczowe!  Nie tłumacz 1:1, tylko doświadczaj tego, jak komunikują się rodzimi użytkownicy Twojego wybranego języka. Zobaczysz wtedy, że sam język to tylko jeden element, a to co najciekawsze znajduje się właśnie w tym nienamacalnym, użytkowym aspekcie. Czy wiesz, że słowo “śnieg” w języku fińskim można powiedzieć aż na 16 sposobów? Na nasze warunki wydaje się to niewiarygodne, ale dla przeciętnego Fina to normalna sprawa. Bo język to życie, więc zależnie od tego jak to życie wygląda w określonym kraju, tak będzie się kształtował sam język. Otwórz się na różnice pomiędzy językami, a Twoja nauka będzie dużo bardziej oparta doświadczaniu, a co za tym idzie stanie się po prostu bardziej inspirująca.

4. PAUZA JEST OK!

To bardzo częsty syndrom, że kiedy zaczynamy mówić w obcym języku, to nanosekunda przerwy w wypowiedzi sprawia, że w naszej głowie pojawia się totalna pustką i jedyne co widzisz przed oczami to wielki znak zapytania. Spokojnie. Pauza jest tak samo naturalnym elementem mówienia, jak same słowa. W swoim języku także często jej używamy, zarówno nieświadomie, jak i świadomie, aby podkreślić wagę naszych słów. Zatem pozwól sobie na chwile ciszy, zbierz myśli i kontynuuj. To o wiele lepsza strategia, niż przerywniki typu “yyy”, “eee”, lub mówienie czegokolwiek, byleby tylko nie robić przerwy.

Dodatkowo pamiętaj, że kiedy Twoja własna pauza wydaje Ci się trwać w nieskończoność, jest duże prawdopodobieństwo, że dla Twojego rozmówcy jest praktycznie niezauważalna. Chyba, że faktycznie robisz pięciominutowe przerwy w połowie zdania, w co szczerze wątpię 🙂

5. KOMUNIKACJA TO NIE TYLKO SŁOWA

Jeśli zastosujesz się do zasady 3 i zaczniej bardziej doświadczać języka, niż się go uczyć, z pewnością zauważysz, że same słowa i komunikaty werbalne to jedynie część większej całości. Komunikacja ma bowiem wiele elementów i im wcześniej uruchomisz w sobie żyłkę odkrywcy i zaczniesz wprowadzać poszczególne elementy do swojego porozumiewania się, tym bardziej będziesz zrozumiały dla rodzimych użytkowników języka. Obserwuj więc gestykulację, melodię języka, jego tempo. To aspekty, których nie nauczysz się z książek, więc jeśli tylko możesz wybierz się do kraju, w których używają Twojego wybranego języka. Korzystaj z serwisów typu “YouTube”, czy telewizji, aby zobaczyć i usłyszeć PRAWDZIWY język- taki, jakim jest naprawdę, a nie jakim nagrał go lektor na CD dołączonym do podręcznika. Nawet najlepiej przygotowana osoba, która nie chwyta melodii i wymowy języka może być słabo rozumiana, a ten, kto angażuje całego siebie w mówienie będzie podbijał serca nejtiwów. Język bowiem to nie tylko słowa 🙂

6. SŁUCHAJ

Jakkolwiek paradoksalnie może brzmieć ta zasada, jest ona bardzo skuteczna. To bardzo ludzka tendencja, aby zamiast skupiać się na słuchaniu, już obmyślać, co my sami za chwilę powiemy. Daje to słabe efekty komunikacyjne nawet w swoim własnym języku, a w przypadku języków obcych sprawia, że nie korzystasz w pełni z procesu komunikacji. Dlaczego? Ponieważ słuchając nie tylko ćwiczysz tą konkretną specjalność, ale także chłoniesz wspomniane już wcześniej melodię i tempo oraz poznajesz nowe struktury i sposoby wyrażania konkretnych treści. Dlatego w rozmowie koncentruj się na słuchaniu tak samo mocno, jak na mówieniu, a kiedy przyjdzie kolej na Twoją odpowiedź pamiętaj, że zawsze masz pauzę, aby zebrać myśli.

Skoro dotrwałeś do końca tego wpisu to… nic tylko zabierać się za mówienie.

Wskakuj zatem na www.conversationexchange.com, lub www.italki.com i rozpocznij swoją przygodę z językiem.

Nie jutro, dzisiaj 🙂