Organizacja nauki to coś, o co pytacie mnie najczęściej!
Głównie zadajecie pytanie: „Jak znaleźć czas?”. Co ciekawe, rzadko kiedy ktokolwiek pyta o to, jak złożyć logiczny plan działań, aby mieć efekty.
Dziś zatem odpowiadam na oba te pytania po to, abyś jeszcze w 2020 poczuła zupełną swobodę!

Styczeń to dla wielu z nas miesiąc postanowień, a nowy język znajduje się zazwyczaj na liście TOP10 postanowień noworocznych. Mamy nową energię do działania i chęć zmiany. Wyzwanie polega na tym, aby nie stracić zapału po kilku pierwszych tygodniach. Moje doświadczenia są takie: im większy bum, tym szybszy koniec. Mam jednak sposób na to, żeby obrócić tę sytuację.

Miej wizję

Kiedy startujesz z tak złożonym projektem jak nauka języka, potrzebujesz konkretnej wizji. Musisz wiedzieć, dokąd chcesz dotrzeć i dokładnie to będzie mocną bazą dla Twoich działań. O samych celach mówiłam więcej w tym artykule, więc w razie potrzeby przeczytaj go teraz, a potem wróć tutaj 🙂

Mając konkretnie wyznaczoną wizję, będziesz najzwyczajniej w świecie wiedziała, co i kiedy robić! W przeciwnym razie będziesz poruszać się trochę po omacku. Niby coś robisz, ale te działania są na tyle niespójne, że czasem praktycznie nie widać rezultatów! Tutaj kluczowa jest też decyzja: chcesz się uczyć czy nauczyć? Pozornie jest to jedno i to samo… Nic bardziej mylnego! Jeśli zdecydujesz, że nauczysz się języka, to wychodzisz z punktu końcowego. Rozpisujesz, co potrzebujesz umieć i na jakim etapie, a następnie wytyczasz konkretne działania, które do tego prowadzą. A potem nadchodzi codzienność, czyli… potrzeba zmiany nawyków. Czasem to mini adaptacja tego, co aktualnie robimy, a czasem potrzeba zwyczajnie potrząsnąć całym systemem (a nawet rodziną 😉) i przerzucić nasz grafik do góry nogami. Obie sytuacje są możliwe i przy odrobinie inspiracji – naprawdę proste do zrobienia.
Powróćmy więc do początku. 🙂

Aby ułatwić Ci proces ogarnięcia się w 2020, stworzyłam przepiękny i mądrze skonstruowany materiał, który pomoże Ci przejść przez opisane przeze mnie kroki. Ten zeszyt to element styczniowego webinaru, który dostępny jest w Planetowym sklepie. Wydrukuj go i przejdź przez niego krok po kroku, a zobaczysz, że to, co wydawało się nie do ogarnięcia, teraz ma naprawdę przystępny kształt!

 

Wychodzenie od celu. Jak znaleźć czas?

Jeśli Twoim punktem startowym będzie konkretny cel, znacznie łatwiej będzie Ci skomponować naukę w spójny sposób. Tutaj też pojawia się aspekt czasowy. Jeśli wiesz, że dysponujesz np. 1 godziną tygodniowo i ani minutą dłużej, stawianie sobie za cel pełnej płynności za rok jest mało realne. Z drugiej jednak strony, moje doświadczenia z klasycznym “Nie mam czasu” są dosyć przewrotne. Zazwyczaj, kiedy na sesjach mentoringowych bierzemy w obroty teoretycznie wypełniony po brzegi grafik to… okazuje się, że można go łatwo przemodelować i uzyskać dodatkowe godziny (nierzadko aż kilka)! Serio, serio! Zatem skup się. 😊 Czy to, co słyszysz w swojej głowie to fakt czy wygodna wymówka? 

Twoje myśli to nie Ty! Ty jesteś ponad te myśli i wymówki!

Dlatego takie szczere podejście często zdusza problem w zarodku. W praktyce wygląda to tak: albo chcemy się nauczyć i wtedy kosztem czegoś innego (np. wieczorów z Netflixem) działamy na rzecz tego celu. Albo mówimy, że nie mamy czasu, nie sprawdzając, ile tak naprawdę nam go ucieka na różne rzeczy, które robimy. Bolesne tylko na początku, potem zamienia się w poczucie radości, inspiracji i dumy. Sprawdzone! 🙂

Cel = działania

Nasze konkretne cele powinny się zatem przełożyć na działania. Ale nie byle jakie! Tutaj znowu przyda nam się uważna obserwacja. Co działa naprawdę, a co tylko zapycha mój grafik? Dam Ci przykład z życia wzięty: przedwczoraj, kierowana myślą, że już kilka dni nie działałam z hiszpańskim, wzięłam repetytorium leksykalne, przeczytałam krótki tekst i zapisałam słówka na fiszkach. Dziś już nic nie pamiętam 🙂

W fiszce kluczem jest stworzenie barwnych przykładów, które stają się dla Twojego mózgu odniesieniem. De facto coś zrobiłam, ale co mi to dało? Chyba tylko spokój sumienia i to też na krótko 😉 Wyciągam więc wnioski: dziś wezmę fiszki, napiszę przykłady, a potem zostawię je sobie w łazience (będzie „jak znalazł” na wieczorne mycie zębów!). Jeśli chodzi o naukę to jest cała masa działań, które daleko nas nie zaprowadzą. Mając wybór pomiędzy uzupełnianiem luk w ćwiczeniu, a napisaniem kilku zdań, zawsze wybieraj to drugie. Im bardziej zaangażujesz mózg i im bardziej kreatywnie zadziałasz – tym większa szansa, że coś zostanie w Twojej głowie. Czasem słyszę, że komuś nie chce się inwestować czasu w analizowanie tego, co działa, a co nie. Rozumiem. Wolisz więc po prostu tracić czas na to, żeby robić dużo różnych rzeczy i nie mieć efektów? Tak też można, ale po co? 🙂

 

Jak działać spójnie?

Przede wszystkim pamiętaj, że język tworzy pewną całość. Mamy tutaj mówienie, słownictwo, gramatykę, rozumienie ze słuchu, czytanie i pisanie. Najlepsze efekty uzyskasz, jeśli będą się one “zazębiały”. Co to oznacza? Spójrz na ten przykładowy plan tygodnia:

Jego spójność nie polega tylko na tym, że uwzględnia wszystkie językowe specjalności. Klucz w tym, aby konkretne działania się wspierały.

A zatem:

  • W poniedziałek robimy gramatykę, którą później będziemy praktykować na konwersacjach we wtorek.
  • Oglądając tego dnia serial w danym języku – zabawa w “Szukanie formy” (co to za przewrotność losu, aby szukać formy na kanapie? 😉). Próbujesz wyłapywać konkretne formy w tekście mówionym.
  • Środowy tekst do praktyki czytania będzie zawierał ten czas/te struktury gramatyczne. Ćwiczę czytanie, ale jednocześnie mózg koduje np. formy, które są dla mnie najbardziej aktualne.
  • W piątek piszę tekst. Zgadnij jaki? 🙂 Oczywiście z użyciem poniedziałkowej gramatyki!

Takie przykłady można mnożyć i mnożyć i działać tutaj na różne sposoby, nie tylko w połączeniu z gramatyką. Na przykład: po tematycznej lekcji z nativem czytamy artykuł na ten sam temat, a potem piszemy tekst, robiąc recykling słownictwa. Najważniejsze jest to, że dzięki temu konkretny temat przerabiasz na różne sposoby, a dla mózgu to dodatkowa powtórka. A wiadomo: powtórka rzecz wspaniała 🙂

Where focus goes energy flows

Ostatnie, choć najważniejsze

Nie byłabym sobą, gdybym nie napomknęła o najważniejszym. To, jaką energię wkładasz do samego procesu nauki, ma wielkie znaczenie. Wiem, że czasem się nie chce. Wiem, że bywają i sytuacje, kiedy „bujamy się” z tym tematem miesiącami lub latami. Ale naprawdę, naprawdę warto sobie poukładać w głowie kwestie podejścia do języka, zanim wystartujemy. Pomyśl tylko: jeśli postawisz cele, zdecydujesz się na działania, a na samą myśl będziesz czuła coś w stylu niechęci/rezygnacji to… Jaka jest szansa, że się to powiedzie? Twoje nastawienie to KLUCZ. Stan psychofizyczny produkuje określone hormony, a one zdolne są nawet do ZABLOKOWANIA przyswajania informacji. Opowiem o tym więcej na lutowym webinarze „Poznaj swój mózg i ucz się szybciej”. Mówię Ci to zupełnie serio. W materiałach, które podlinkowałam jest też element pracy mentalnej, a gruntownie przechodzimy przez niego w moim kursie skutecznej nauki języka Language Master.

Jedno z moich ulubionych powiedzeń to „Where focus goes, energy flows”, co w bardzo luźnym tłumaczeniu znaczy: „To, na czym się koncentrujesz, rośnie”. Koncentruj się więc na tym, co możesz, zamiast na tym, na czym się nie da. Na tym, że nawet małe kroki to zawsze podróż do przodu. Na tym, co już potrafisz versus poczuciu słabości, że jeszcze tyle do zrobienia. Karm swój umysł tym, co go inspiruje, aby aż chciało się działać. Wtedy na koniec 2020 będziesz nie tylko swobodnie mówić, będziesz także radośniej i pełniej żyć! 🙂