Ach, gdyby tak uczyć się języków obcych z łatwością!

Gdyby tak po prostu same wchodziły do głowy!

Często myślimy o języku jako o jakimś specjalnym talencie, a tymczasem niewiele tutaj prawdy. Nasza prędkość zależy od kilku cech, które, jeśli je posiadamy lub nad nimi pracujemy, sprawiają, że nasze postępy są dużo szybsze.

Co tak naprawdę jest ważne w nauce języka?

W nauce języka, tak jak chyba i większości innych czynności, największą rolę spełniają nawyki. To przecież to, co robimy na co dzień jest dużo ważniejsze, niż jednorazowe zrywy. Nawet ćwiczenie 5 minut dziennie, będzie miało większą wartość, niż przysiadanie na 2 godziny raz na dwa tygodnie. Żeby wyrobić w sobie odpowiednie nawyki przydaje się określony zestaw cech, które będą je wspierały. I tu od razu chcę zbić argumenty typu “Ale ja taka jestem i już” albo “Nie mam takich cech, więc nici z płynności językowej”.

Żadna z nas nie jest taka, czy inna. Nasze cechy to kwestia wyboru. Jeśli jestem nieśmiała i to mi utrudnia, mogę to zmienić i w tej sposób czerpać z życia bardziej. Jakie cechy przydają się więc jeśli chodzi o naukę języka?

#otwartość

Cecha przydatna także życiowo (choć pewnie o każdej z poniższych też mogłabym to powiedzieć 🙂 ). W języku jednak niezbędna. Jeśli nie ciekawi Cię dany język, ludzie, którzy na co dzień go używają, ani nic, co ma z nim związek to… Cóż, będzie po prostu znacznie trudniej. Otwartość poza tym ma wiele twarzy. To śmiałość w zagadywaniu innych i nawiązywaniu kontaktów. To akceptacja różnic (na przykład gramatycznych) i patrzeniu na nie jako coś ciekawego i inspirującego, a nie zło koniecznie 😉 To także ciekawość świata i co za tym idzie różnych języków.

#systematyczność

Pewnie część z Was przewraca teraz oczami. Ale nuda. Bycie systematycznym czasem przypomina nam panią od matematyki w blezerku, która skrupulatnie wypełnia rubryczki jakiegoś skomplikowanego dokumentu. Jeśli masz podobnie stylowe skojarzenie to … może czas je zmienić? Systematyczność to jedna z najważniejszych cech w życiu- pomaga Ci wytrwale dążyć do celu i tak naprawdę o Ciebie dba! Dlaczego? Bo kiedy jej brakuje, siadasz do pracy tuż przed deadlinem i kosztuje się to dużo stresu. Albo po raz kolejny mówisz sobie “Jutro już na pewno zacznę chodzić na siłownię” i tym samym nadszarpujesz swoje poczucie własnej wartości i zaufania do samej siebie.

Małe, regularne kroki są naprawdę łatwiejsze do wykonania i wytrzymania, niż szaleńcze zrywy i ciągły brak balansu.

Czego potrzebujesz? Zmienić swoją optykę, jeśli chodzi o systematyczność! Polubić ją i zobaczyć wsparcie jakie daje, zamiast czuć się największym nudziarzem świata. To takie proste 🙂

#poczucie humoru

Ach, to moja ulubiona cecha i podobnie do #otwartości całkiem pojemna. Językowo dzielę ją na dwa obszary: poczucie humoru jako dystans do siebie samego i innych oraz poczucie humoru jako umiejętność zabawy w trakcie różnych czynności. To może brzmieć mgliście, więc spieszę z przykładami:

  • dystans- buduje poczucie pewności siebie. Sprawia, że nawet jak coś się nie uda, nie urasta to do rozmiarów greckiej tragedii, lecz po prostu wywołuje uśmiech na naszej twarzy. A potem? Poprawiamy koronę i idziemy dalej do przodu
  • umiejętność odnajdywania radości- po prostu sprawia, że nam się chce. Jeśli podchodzimy do nauki języka na luzie, jak brakuje nam słów to wybuchamy śmiechem lub bawimy się w kalambury i przede wszystkim dzielimy się uśmiechem z innymi- wtedy uczymy się najszybciej. I to dodatkowo najradośniej, więc nie ma się przed czym opierać, tylko postawić na pozytywne podejście! 🙂

#praktyczność

To, czego nie lubię w nauce języka to tracenie czasu. Czasem zdarza mi się po prostu “zakopać” w jakimś temacie i zajmować się rzeczami, które słabo prowadzą mnie do konkretnych rezultatów. Naprawdę tego nie znoszę, bo nauka języka to jedna z najbardziej praktycznych rzeczy, jakie znam. Przecież chodzi tutaj o zdobywanie możliwości swobodnej komunikacji. Co nie oznacza, że wszystkie językowe działania do tego prowadzą. Dlatego mało kreatywne ćwiczenia, zasiedzenie się w teorii gramatycznej i temu podobne zupełnie do mnie nie przemawiają. Efekty tych działań są marne, a czas mija bezpowrotnie. Dlatego właśnie #praktyczność znalazła swojej miejsce w tym wpisie. Ona nadaje kierunek wszystkim działaniom. Wywodzi się z konwersacji i “sprawdzenia tętna”, czyli obserwowania gdzie się blokujemy. I wtedy mamy czarno na białym to, czym potrzeba się zająć. Co jeszcze uważam za językowo niepraktyczne? 

  • naukę zgodnie z podręcznikiem, rozdział po rozdziale- nauka języka to przede wszystkim nauka mówienia, a podręcznik służy temu, aby uzupełniać wiedzę. Nie powinien być bazą samą w sobie. Rzadko prowadzi do przełomów. Rzadko prowadzi do swobody. Zajmuje czas, nie dając wiele w zamian
  • spędzanie długiego czasu nad gramatyką. Owszem, jest ona bardzo potrzebna. Ta potrzeba to przeczytanie jej, zrobienie kilku ćwiczeń, a potem… praktyka “na żywo”. Czytanie skomplikowanych opracowań, setki “uzupełnianek” w postaci wpisywania określonych form w luki- to czasochłonne i mało skuteczne działania. Lepiej napisać jeden tekst (np. w czasie, który właśnie przerabiamy) i tym samym poćwiczyć formy, niż zrobić 10 zadań. Mózg po prostu zupełnie inaczej się aktywizuje, a rezultaty mówią same za siebie
  • rezygnację z konwersacji. Co prawda większość uczniów robi coś innego- po prostu ich nie zaczyna, twierdząc, że chcą się najpierw trochę podszkolić. To największy błąd w nauce języka. Koniec kropka.

#kreatywność

Ostatnia cecha jest trochę… niedoceniana. Wydaje się, że o nauce języków powiedziano już wszystko i trzeba po prostu iść konkretnym programem. Czyli na chłopski rozum wziąć książkę i czytać, zeszyt i pisać, gramatykę i wkuwać. Tymczasem najnowsze badania jasno pokazują, że to nie czas poświęcany na naukę ma znaczenie, a jej jakość. A konkretnie to, jak (i czy) aktywujemy mózg. Kreatywność jest tutaj paszportem do szybkiej nauki- sprawia, że uczymy się różnorodnie, pracujemy z obrazami i skojarzeniami (tutaj mózg aż skacze z radości) i dodatkowo sprawia, że dużo łatwiej się zmotywować. Nauka, która jest ciekawa przestaje wydawać nam się “kulą u nogi” i zaczynamy czerpać przyjemność z samego procesu, a nie tylko z końcowych jego efektów. 

Jeśli trochę Cię to przeraża albo uważasz siebie za osobę mało kreatywną to:

a) zmień to przekonanie 🙂 

b) po prostu zacznij szukać przyjemności w tym, co robisz. Ucz się tak, jak lubisz, a od razu zobaczysz ogromną różnicę! Lubisz rysować? Rysuj i podpisuj swoje rysunki w języku, którego się uczysz. Interesujesz się sztukami walki? Dołącz na Fejsbuku do grup tematycznych w danych języku. Szukaj tego, co ciekawe dla Ciebie i nie oglądaj się na to, co robią inni. Twoja nauka jest dla Ciebie i do Ciebie ma być dopasowana 🙂

#analityczność

Przyspiesza naukę! Nie chodzi mi tutaj o skomplikowane analizowanie wszystkiego, dobrze wiecie, że jestem z obozu nauki intuicyjnej! Mam tu jednak na myśli umiejętność tworzenia np. nowych form na bazie tego, co już znamy. To odbywa się poprzez umiejętność analizy- skoro w przypadku x było to tak, to może w przypadku y też? Przykład: skoro w hiszpańskim “la habitación” to pokój, to kiedy chcesz powiedzieć “intuicja” (która brzmi w większości języków podobnie), to możesz łatwo zgadnąć, że “la intuición” to dobry trop. W ten sposób, oczywiście, nie możesz odgadnąć wszystkiego, bo są także inne końcówki rzeczowników, ale możesz znacznie sobie ułatwić 🙂 

Szczerze mówiąc, trudno było mi wybrać kilka najważniejszych cech, które sprzyjają postępom językowym. Zostało jeszcze przecież tyle innych, niewymienionych, jak na przykład: akceptacja, cierpliwość, uważność na siebie samego… W ten sposób możnaby w zasadzie stworzyć całą encyklopedię cech przydatnych, a nie o to mi przecież chodziło 🙂 

 Zgadzam się z moimi wyborami? Jakie są Twoim zdaniem cechy, które mają znaczenie w kwestii nauki języków? 🙂